Brak okresu z powodu... kradzieży
Nasz układ hormonalny to skomplikowana bestia. Łatwo jest go zaburzyć - nie tak łatwo przywrócić do równowagi. Hormony powstają na zasadzie przekształceń, a "blokada" którejkolwiek ścieżki może mieć poważne skutki dla reszty systemu. Trafia do mnie wiele młodych kobiet bez okresu lub z bolesnymi miesiączkami, które nie rozumieją, w jaki sposób stres może zaburzać ich funkcjonowanie. Jak to się zatem dzieje?
Czym w ogóle są hormony?
Kiedy mówię "hormony" większość osób myśli o hormonach płciowych. To tylko część obrazka. Hormony to związki chemiczne wytwarzane przez nasze ciało w gruczołach lub tkankach. Ich głównym zadaniem jest przekazywanie informacji i regulowanie mechanizmów komórkowych w docelowych narządach. Mówiąc obrazowo - hormon daje sygnał, czy dany mechanizm ma być aktywny czy, wręcz przeciwnie, powinien zostać "wyłączony".
Hormonów jest multum i każdy jest nam do czegoś potrzebny. Żeby nie było za łatwo, każdy powinien mieć odpowiednie stężenie - nie powinno go być za dużo, ale niedobór jest równie szkodliwy. Zawartość wielu z nich podlega wahaniom, czy to dobowym (dobrym przekładem jest kortyzol, którego poziom powinien być najwyższy do pół godziny po obudzeniu, a później powinien stopniowo spadać), czy miesięcznym (jak chociażby hormony płciowe sterujące cyklem miesiączkowym).
Nie ma sensu mówić o wszystkich hormonach - musielibyśmy albo stworzyć tu doktorat, albo potraktować temat pobieżnie. To, co chciałam Wam przybliżyć, to ścieżki przemian hormonów steroidowych i powód, dla którego zaburzenia hormonów płciowych stają się ciężkim orzechem do zgryzienia dla specjalistów.
Stres
Stres dotyczy każdego z nas (i dobrze, bo bez stresu nie moglibyśmy żyć - kortyzol to nasz wróg, ale i przyjaciel) i to od niego sobie zaczniemy. Patrząc na odpowiedź na stresor przez pryzmat hormonów: kiedy spotykamy przeszkodę, nasze nadnercza produkują adrenalinę i kortyzol (główne "hormony stresu"), dzięki którym jesteśmy w stanie sobie poradzić. Wzmagają katabolizm żeby pozyskać cukier (innymi słowy, podnoszą poziom cukru we krwi i wzmagają rozpad tkanki mięśniowej), hamują trawienie (zestresowany organizm nie zawraca sobie tym głowy), upośledzają układ immunologiczny i stymulują współczulny układ nerwowy (oddychamy szybciej, pocimy się bardziej, a rytm bicia serca wzrasta). Gdy stres jest przewlekły, nadnercza produkują hormonów coraz więcej i więcej - mówimy wówczas o ich zmęczeniu. W końcu powiedzą stop, co może skończyć się... śmiercią.
Co jednak dzieje się wcześniej? Jak nadnercza "radzą sobie" ze zwiększonym zapotrzebowaniem na kortyzol? Bardzo prosto. Kradną.
Kradzież pregnenolonu
Kortyzol należy do hormonów steroidowych, podobnie jak hormony płciowe. Łączy je podobna budowa i wspólne szlaki przemian metabolicznych. Można powiedzieć, że w dużym uproszczeniu wygląda to tak:
Prekursorem wszystkich hormonów płciowych i kortyzolu jest cholesterol, z którego przy udziale acetylo-CoA i witaminy B5 powstaje pregnenolon. Pregnenolon może ulec przekształceniu do DHEA (DHEA-S, w laboratoriach często znana jako DHEA-SO4, jest stabilniejszą formą, dlatego często to ją mierzymy w diagnostyce) lub do progesteronu. Z obydwu hormonów mogą powstać estrogeny i testosteron. Z progesteronu może powstać też aldosteron i kortyzol.
Większość przemian zachodzi w nadnerczach - testosteron i estrogeny powstają głównie w gonadach, aldosteron ulega przemianom w nerkach, kortyzol - w wątrobie. Czy potrafisz już zidentyfikować naszego złodzieja?
Aby zaspokoić wzmożone zapotrzebowanie na kortyzol, nadnercza zużywają większość pregnenolonu do jego produkcji. Wszystkie inne szlaki są na minusie - powstaje mniej aldosteronu i hormonów płciowych. Stąd prosta droga do zaburzeń - nieregularnego cyklu, zaniku miesiączek, braku owulacji, a u Panów - niedoboru testosteronu. Chociaż warto wspomnieć, że hormony płciowe to nie tylko seks. Działają ochronnie na układ sercowo-naczyniowy (niski testosteron u młodych mężczyzn wiąże się z większym ryzykiem zawału!), pozwalają utrzymać prawidłową wagę ciała i mają znaczenie w mineralizacji kości.
Po czym rozpoznać kradzież pregnenolonu?
Na pierwszy rzut oka - nierównowaga hormonalna będzie wyraźnym wskaźnikiem tego, że coś jest nie tak. Jeśli jesteś kobietą: brak okresu, nieregularne lub bolesne miesiączki, poronienia. U mężczyzn: niski poziom testosteronu, problemy z wzwodem, problemy z budowaniem masy mięśniowej i zarostem. U obu płci: trądzik, wypryski skórne, brak libido. Poza tym chroniczne zmęczenie, spadki nastroju i rozdrażnienie, brak energii do najprostszych działań, bezsenność lub wybudzanie się w nocy, często po to, by oddać mocz. Przede wszystkim, jesteś zmęczony. Budzisz się zmęczony po przespanej nocy i nie masz ochoty rozpoczynać kolejnego dnia, a bez kawy nie wyjdziesz z łóżka. W końcu nawet trzecia kawa nie pomaga wrócić ci do "formy". Masz problemy z pamięcią i myśleniem, towarzyszą ci zachcianki - na słodkie, ale też słone i tłuste. Bardzo męczy cię hałas i jasne światło, a przy wstawaniu z leżenia odczuwasz zawroty głowy.
W badaniach zobaczymy niskie poziomy hormonów płciowych w ogóle, bez wyraźnej dominacji jednego z nich, która mogłaby nas nakierować na inną przyczynę zaburzeń. Zdeprawowana jest cała ścieżka ich produkcji, jest ich więc po prostu za mało, abyśmy mogli sprawnie funkcjonować. Bardzo możliwa jest również niedoczynność tarczycy - sporo niedoczynności tarczycy jest wtórnych do problemów z nadnerczami, choć niewielu lekarzy zwraca na to uwagę. W początkowej fazie zmęczenia nadnerczy, czyli ich nadczynności (na etapie nadprodukcji kortyzolu), obniżony będzie potas, a podwyższony sód - co związane jest z nadmierną produkcją aldosteronu, który powstaje z nadmiaru progesteronu, uff (spójrz na diagram!). Z czasem sytuacja będzie się zmieniała, poziom potasu będzie wzrastał, a sodu spadał. Tym zmianom towarzyszy nadciśnienie.
Diagnostyka kradzieży pregnenolonu jest obejmuje kompleksową diagnostykę stanu nadnerczy. Najlepiej wykonać badanie dobowego profilu kortyzolu wraz z DHEA ze śliny (pakiety do przeprowadzenia badania można zamówić do domu), a jeśli nie to - przynajmniej kortyzol i DHEA-S z krwi, rano, na czczo, jak najszybciej po przebudzeniu. Idąc do badania polecam słuchać spokojnej muzyki i nie kląć na korki - podniesiony przez stresujące wydarzenie kortyzol może zakłamać wynik badania.
Jak złapać złodzieja?
Na samym początku - wyeliminuj stres. To bardzo ważne, choć niełatwe. Poświęć teraz chwilę na zastanowienie się, czym w ogóle jest stres - przeważnie skupiamy się na stresie psychologicznym, w pracy, z współmałżonkiem, z dziećmi. Stresujące dla naszego organizmu będzie jednak wiele innych rzeczy:
- zła dieta - brak cholesterolu, nadmiar rafinowanych węglowodanów i tłuszczów trans,
- dodatki do żywności, konserwanty, pestycydy,
- niedobory witamin i minerałów,
- zanieczyszczone środowisko,
- substancje szkodliwe w kosmetykach - kobiety potrafią nałożyć na siebie sporo trutek, więc warto przeglądnąć kosmetyczkę i przestawić się na oleje, kosmetyki naturalne i minerały,
- alergie pokarmowe - nabiał i gluten uczulają najczęściej, a alergie mogą przebiegać w sposób bezobjawowy,
- niebieskie światło (urządzeń elektrycznych),
- złe trawienie - wzdęcia, gazy, zgaga przyczyniają się do stresu,
- zaburzona mikroflora jelitowa,
- upośledzona metylacja,
- upośledzony detoks - a przykład zaparcia,
- obciążenie generyczne,
- otyłość, cukrzyca, insulinooproność i niestabilna glikemia,
- stan zapalny,
- choroba autoimmunologiczna,
- nadmierny wysiłek fizyczny lub jego zupełny brak.
Warto zrobić sobie rachunek sumienia. Nawet jeśli nie uda nam się od razu usunąć głównego stresora, możemy skupić się na eliminacji pomniejszych źródeł oraz pracować nad sobą w taki sposób, by postrzeganie sytuacji stresogennej przez nas uległo zmianie. Jak to zrobić, przeczytasz tu.
Wysypiaj się, rzuć palenie, nie pij kawy, oglądaj mniej telewizji. Zadbaj o zielone rośliny w swoim otoczeniu. Postaw na naturalne kosmetyki. Oddychaj z przepony.
Niektórzy polecają całkowite zaprzestanie wysiłku fizycznego, moim zdaniem - to zależy od formy treningu, jego celu i wewnętrznej motywacji. Jeśli trening jest dla ciebie formą prawdziwego odpoczynku - dopasuj go do swojej kondycji. Postaw na trening lekki, co najwyżej umiarkowany, trwający 30 minut 3 razy w tygodniu. Wyrzuć aeroby i ciężkie interwały, zastępując je treningiem siłowym na małych ciężarach lub... spacerem. Jeśli jednak trenujesz tylko po to, żeby schudnąć i nie zjesz obiadu, jeśli nie wykonałaś/eś swojej porcji przysiadów - odpuść na minimum dwa miesiące.
Dietoterapia będzie skupiała się przede wszystkim na diecie paleo lub diecie samuraja, a czasem protokole autoimmunologicznym. Dobrze byłoby przeprowadzić testy nietolerancji pokarmowych, choć ich wyniki nie zawsze są w pełni zgodne z rzeczywistością. Chodzi nam o maksymalną eliminację żywności przetworzonej, dostarczenie wystarczającej ilości warzyw, białka i dobrych tłuszczów (w tym cholesterolu). Kluczowa będzie równowaga omega 3:omega 6. Zmęczenie nadnerczy nie jest dobrym momentem na stosowanie postów ani obcinanie węglowodanów. Warto zostawić w diecie 120-150g z pełnowartościowych, bezglutenowych źródeł - i stawiamy tu na węglowodany złożone, nie proste cukry. Pamiętaj też, żeby dosalać potrawy i unikać dużej podaży potasu (m.in. z bananów i ziemniaków), a śniadania zjadaj białkowo-tłuszczowe. Całkowitej eliminacji podlega też kawa (i kofeina w ogóle) oraz alkohol.
Nadnercza najczęściej leczy się za pomocą hormonów: progesteronu (w formie tabletek lub kremu) lub DHEA. Tego typu terapie powinny jednak być przeprowadzane pod okiem specjalisty i dokładnie kontrolowane.
Suplementacja obejmie na pewno porządny kompleks witamin, dodatkowo witamin z grupy B (w dawkach przekraczających dzienne zapotrzebowanie o kilka tysięcy %), witaminę C i witaminę E (30-50mg/dzień). Warto też sięgnąć po adaptogeny: ashwaghandę, żenszeń syberyski, ginko biloba lub rhodiola rosea.
Przykładowy protokół suplementacji:
- witamina C w ciągu dnia,
- witamina E - 50mg,
- B-100 - 2-4 tabletki dziennie,
- dobra multiwitamina,
- ashwaghanda - 2x500mg.
Bardzo możliwe, że potrzebny będzie też probiotyk, uzupełnienie witaminy D, magnezu, cynku, selenu, molibdenu i manganu, a czasem innych rzeczy - w zależności od towarzyszących problemów. Bardzo często zdarza mi się też stosować sproszkowaną korę nadnerczy, jeśli kortyzol jest obniżony w którymś punkcie w ciągu dnia. Zdarza się jednak, że nadnercza, niestety, czasem ciężko "ruszyć" bez wspomagania progesteronem lub DHEA. Przy problemach z zasypianiem i utrzymaniem snu przydaje się melatonina (w naprawdę ciężkiej bezsenności).






15 komentarze:
Jeśli masz jakieś pytania lub masz inne zdanie, napisz komentarz!